Doradca podatkowy? Mój pierwszy raz w Ministerstwie Finansów.

Witajcie,

Pierwsze podejście do części ustnej egzaminu na doradcę podatkowego za mną. Tym razem nie udało się zakończyć wyjazdu do stolicy pozytywnie, ale nie traktuję tego jako porażki, tylko jako część drogi, jako bardzo cenne doświadczenie. Doświadczenie, które pozwoliło mi oswoić strach, poznać specyfikę egzaminu, zobaczyć Komisję Egzaminacyjną, sprawdzić swoje siły i zweryfikować to, czy zarówno sposób nauki, jak i odpowiedzi jest właściwy.

Nie nastawiałam się, że moja przygoda z egzaminami skończy się już teraz, w październiku. Moja wiedza wciąż nie jest wystarczająca by zostać doradcą podatkowym. Przeczytałam wszystkie pytania kilka razy, większość zagadnień przewinęła się podczas egzaminów na studiach, ale materiał jest tak obszerny i ciągle muszę… sprawdzać czy w danej instytucji nie zaszły zmiany, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pewnie czuję się z wielu zagadnień, ale nie ze wszystkich. Szansę miałam, bo na tym egzaminie nie wystarczy wiedza, ale też dużo szczęścia by trafić w pytania, bo tak jak piszę jedne pamiętamy lepiej, a do innych wiemy jedynie to, gdzie szukać odpowiedzi.

Mimo rocznego terminu do zdania ustnego po pisemnym, cieszę się, że podjęłam decyzję by spróbować już teraz, zmobilizowało mnie to do tego, by zacząć intensywną naukę, przygotować mózg do wytężonej pracy i nastawić na tor – USTNY. Każdy egzamin wygląda inaczej i każdy z nas jest inny. Każdy musi odnaleźć swój sposób na naukę i myślę, że szukanie sposobu nauki jest najtrudniejszą częścią przygotowań do egzaminu. Ten etap za mną, wiedza o tym jak wygląda egzamin też, czas na szlifowanie wiedzy!

 

Sprawy organizacyjne związane z egzaminem ustnym na doradcę podatkowego.

Egzaminy ustne odbywają się zazwyczaj przez kilka dni w drugiej połowie miesiąca. Zgłoszenia na kolejny miesiąc są przyjmowane do 15 dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc zdawania. np. na listopad do 15 października. Można zgłosić się z wyprzedzeniem, np. ja zgłosiłam się 12 sierpnia na październik. Zgłoszenia można dokonać drogą mailową.

O tym którego dnia będziemy zdawać egzamin decyduje kolejność zgłoszeń. 16 października był pierwszym dniem zdawania egzaminów w październiku. Następne podejście do egzaminu planuję w kwietniu, ale nie będę zapisywać się już teraz, tylko dopiero 12-15 marca żeby mieć termin egzaminu pod koniec kwietnia. Dzięki temu zyskam dodatkowy tydzień lub dwa na naukę. 

Zaproszenie na egzamin (e-mailem) i potwierdzenie przyjęcia mojego zgłoszenia dostałam 3 tyg. przed wyznaczonym dniem egzaminu.

W Warszawie byłam przed 8.00. Z PKP do Ministerstwa Finansów można spokojnie dojść pieszo. Wejście do MF znajduje się od ulicy Świętokrzyskiej. Zgłaszamy się na portierni z dowodem osobistym. Pan recepcjonista daje nam przepustkę i karze czekać z innymi kandydatami na Panią X. Czekamy na dole, nie możemy przejść sami przez bramki.

8.20 – jest już kilka osób, robimy listę społeczną dotyczącą kolejności wchodzenia na egzamin. Zazwyczaj kto pierwszy na portierni, ten pierwszy wchodzi na egzamin. Jednak spokojnie można się dogadać z innymi. Ja byłam wcześnie tj. o 8.10, ale dwie osoby były już o 8.00. Spytałam czy mogę wchodzić pierwsza i nie było problemu, więc jeśli jesteście z innego miasta i macie kupiony bilet powrotny – śmiało pytajcie. To kandydaci decydują o kolejności wchodzenia, a nie Komisja.

8.40 Przychodzi Pani X, przechodzimy przez bramki i idziemy do sali egzaminacyjnej. Windą w górę i schodami w dół. Trochę pokręcone. 🙂 Także lepiej się nie spóźniać, bo może być ciężko trafić do sali egzaminacyjnej.

8.50 Szybka toaleta.

9.00 Wchodzi pierwsza osoba i wita się z 6-osobową Komisją.

9.01 Siadamy przy stoliku, dostajemy wodę, długopis (można mieć swój) i czyste kartki. Losujemy jeden z zestawów rozłożonych na stole egzaminatorów. 

9.01-9.16 Mamy 15 minut na przygotowanie odpowiedzi. Dobrze mieć zegarek (na ręku) i kontrolować czas. Myślę, że fajnie też zrobić w domu takie krótkie przygotowanie, żeby rozłożyć w czasie przypominanie odpowiedzi na 10 pyt. 15 min to nie tak dużo. Wystarczająco, ale zdarzają się sytuacje, kiedy rozpisujemy dopiero 6 pyt a Komisja mówi, że 15 min już minęło.

9.16-10.00 (około 40 – 60 min) Odpowiadamy na pytania egzaminacyjne.

10.05 – Dziękujemy, wychodzimy czekamy 3-5 min i Komisja zaprasza nas na ogłoszenie wyników.

Wracamy do domu.

Zestaw pytań.

Zestaw składa się z 10 pyt – w każdym zestawie są pytania z analizy podatkowej, doradztwa podatkowego, materialnego prawa podatkowego oraz z działu dot. postępowania przed organami administracji publicznej i sądami administracyjnymi oraz postępowanie egzekucyjne w administracji. Pozostałe 6 może być z różnych działów (zazwyczaj pojawia się rachunkowość, źródła prawa, regulacje z prawa unijnego, Krajowa Administracja Skarbowa, mogą pojawić się kolejne pytania z materialnego prawa podatkowego – różnie bywa), myślę, że nie można czegoś wykluczyć i wszystkie 12 działów należy mieć ogarnięte.

Mój zestaw pytań wyglądał następująco:

  1. Wpływ podatków dochodowych oraz majątkowych na płynność finansową przedsiębiorstwa. (pyt. 52 z działu 2)
  2. Regulacje dotyczące dywidend w zawartych przez Polskę umowach w sprawie unikania podwójnego opodatkowania.(pyt. 15/3)
  3. Zasady i termin zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym w rozumieniu ustawy o podatku od towarów i usług. (pyt. 38/4b)
  4. Podstawa opodatkowania w podatku akcyzowym. (pyt. 3/akcyza )
  5. Uzupełnienie braków decyzji podatkowej, sprostowanie oraz wyjaśnienie decyzji podatkowej. (pyt. 41/5a)
  6. Zasady naliczania i odpowiedzialność za koszty egzekucyjne. (pyt. 5/5b)
  7. Definicja nierezydenta w rozumieniu ustawy prawo dewizowe. (pyt. 2/7)
  8. Nadzór Szefa Krajowej Administracji Skarbowej oraz Dyrektora Informacji Administracji Skarbowej nad działalnością Naczelnika Urzędu Skarbowego i Naczelnika Urzędu Celno Skarbowego. (pyt. 6/9)
  9. Uproszczenia określone ustawą o rachunkowości dla jednostek małych oraz jednostek, które mogą być uznane za jednostki małe. (pyt. 65/10)
  10. Pactum de quota litis – ograniczenia w stosowaniu przez Doradców Podatkowych. (pyt. 47/12)

Jak i ile odpowiadać?

Wydaje mi się, że na pytania należy odpowiadać w sam raz – wystarczająco. Co to znaczy? Konkretnie i na temat, nie mówić za dużo, ale i nie za mało. 🙂 Są pytania gdzie wystarczy tylko kilka zdań, ale są też takie że należy wypunktować dużo rzeczy. Za każde pytanie możemy dostać 6 pkt. Zdajemy gdy uzyskamy 42 pkt. Istnieje niepisana praktyka, że jeśli ktoś nie odpowie chociaż zdawkowo na jedno z pytań, to mimo dużej ilości wiedzy na pozostałe 9 pyt nie zdaje. Jest to praktyka nie zapisana w ustawach czy rozporządzeniach, ale potwierdzona doświadczeniem innych zdających, którzy usłyszeli, że gdyby padła odpowiedź na każde pytanie zdaliby egzamin.

Ja swoje odpowiedzi zawsze zaczynam od wskazania podstawy prawnej, nie zawsze pamiętam numery artykułów, ale znajomość ustawy to absolutne minimum. Dzięki temu zawsze wiemy, gdzie szukać dalszej odpowiedzi. Po wskazaniu nazwy ustawy mówię, np. że w tym pytaniu należy zwrócić uwagę na cztery najważniejsze aspekty, tj. A B C D i później kolejno rozwijam myśl i podaję wyjątki od zasady. Na koniec – jedno lub dwa zdania podsumowania (powtórzenie tego co powiedziałam na początku :)) i przechodzę do następnego pytania.

Wydaje mi się, że jeśli zagadnienie jest krótkie to krótka odpowiedź wystarczy, nie musimy dopowiadać czy mówić o tym samym innymi słowami. Rzeczowe konkrety. Jednak jeśli pytanie dot. np. uproszczeń przewidzianych dla jednostek małych, to samo wymienienie tych uproszczeń to za mało by dostać 5 czy 6 pkt. (tak myślę, ale mogę się mylić – Komisją nie jestem – piszę na podstawie mojego doświadczenia i doświadczenia innych zdających :)). Chcę Wam jedynie przekazać, że przyjechałam z Warszawy z odczuciem, że lepiej mówić mniej, a konkretnie na wszystkie pytania niż obszernie i szczegółowo na 6, a 4 nie umieć, bo nie starczyło czasu na naukę.

Spokój ducha i pewność siebie.

Te dwie cechy są równie ważne jak nasza wiedza. Jest to egzamin zawodowy, dlatego musimy pokazać się z jak najlepszej strony, nie okazywać stresu czy tego ze czegoś nie wiemy. Mówmy pewnie, odpowiadając na kolejne pytania z zestawu. Trudno jest opanować stres na tak poważnym egzaminie, przed 6 – osobowa Komisja, w skład której wchodzą specjaliści z prawa podatkowego, ale to naprawdę ważne, jakie zrobimy wrażenie na Komisji. 🙂

Nie udało mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania. Po wylosowaniu zestawu wiedziałam ze nie zdam, ale kilku odpowiedzi była pewna i na te pytania spokojnie, opanowanym głosem odpowiedziałam, po czym poinformowałam Komisję, że na więcej nie jestem w stanie konkretnie odpowiedzieć i zdaję sobie sprawę, że nie zdam, ale wolę poświecić jeszcze kilka tygodni na przygotowanie się do odpowiedzi niż mówić bezsensowne rzeczy.  Przewodniczący Komisji powiedział, że dobrze ze spróbowałam, bo ludzie często poddają się po wylosowaniu zestawu, a jak już przyjechałam to warto spróbować zmierzyć się chociaż z częścią pytań. To ma znaczenie. Nasze wszystkie poczynania, egzaminy i poprawki – są zapisywane w kartach i komisja widzi jak np. poszedł nam pisemny czy ile dostaliśmy punktów na każdym z podjeść do egzaminu ustnego. Przewodniczący powiedział, że mam jeszcze dużo czasu, że dobrze odpowiadam i tak trzymać, tylko nauczyć się reszty pytań w ten sam sposób i przyjechać kolejny raz.

Nikt nie zdał, ale Komisja nie taka straszna jak ją malują.

Mogłabym Wam napisać, ze pytań tak dużo, ze zestaw taki trudny, a komisja taka straszna, ale nie zdałam z innej przyczyny – moja wiedza nie była wystarczająca. Komisja była miła, a stres minimalny. Egzamin ustny odbył się w przyjaznej atmosferze. Komisja nie przerywa, nie zadaje pytań. Słucha tego jak odpowiadamy. Zdawałam jako pierwsza i wyszłam z założeniem, że Komisja jest  przychylna. Jednak kiedy wróciłam do domu dostałam informację, że tego dnia nikt nie zdał. Z jednej strony to pocieszające, że każdemu jest ciężko ogarnąć taką ilość pytań, a z drugiej druzgocące i nasuwa się pytanie – czy wszyscy nie byli wystarczająco przygotowani czy komisji ciężko dogodzić z ilością wiedzy? Tego nie wiem. Dowiem się przy następnym podejściu, bo mam nadzieje że następnym razem uda mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Co dalej?

To samo co i było, czyli poranki, wieczory i soboty z nosem w książkach podatkowych. Do końca roku mam zamiar dokończyć pytania, których nie przerobiłam do tego podejścia i mieć opanowany cały materiał, a po Nowym Roku zaznaczyć sobie, co się zmieniło i powtarzać, powtarzać, powtarzać.

Co robię dobrze? Nauka zestawami. Męczy mnie nauka działami. 10 pytań dziennie w tygodniu i 20-25 w sobotę to moje maksimum (nie zawsze osiągalne), zatem jeden zestaw na jeden dzień.

Notatki. Niestety (bo zajmują dużo czasu) najlepiej pobudzają mój mózg. Krótkie notatki na fiszkach dotyczące schematu odpowiedzi, słowa klucze oraz dłuższe notatki albo rysowane mapy myśli na większym formacie.

Czytanie na głos. Sobie samej, dzieciom lub mężowi. Notatek nie robię przy dzieciach, ale powtórki czytane lub mówione z głowy czasem tak. Nie jest to jednak jakaś mega intensywna nauka, raczej podsumowanie z wczoraj – zajmuje około 20 min – maksymalnie. Później następuje żądanie zaprzestania tej praktyki – Mama przestań gadać. Czytaj Psi Patrol. Także… 🙂

Odsłuch. Nagrywanie siebie i odsłuchiwanie w czasie powtórek. Nie praktykowałam wcześniej, ale zamierzam zrobić tak z najtrudniejszymi pytaniami. Może pomoże mi to szybciej zapamiętać kłopotliwe kwestie.

Nauka z kimś. To mój kolejny apel – Białystok – szukam chętnych do wspólnych powtórek. Niech nasze rodziny odpoczną od podatków. 🙂 Moim marzeniem jest uczyć się z kimś mądrzejszym od siebie, z kimś kto mnie poprawi albo z kimś komu ja będę mogła coś wytłumaczyć. 🙂

Co jest do poprawki? Objętość opracowanych materiałów. Niektóre pytania opracowuję zbyt szczegółowo, przeczytać więcej aby zrozumieć instytucję – tak, ale zapamiętać wszystko co dotyczy danego zagadnienia – nie. Muszę opracowywać pytania krócej, ale bardziej konkretnie.

Wieczorna nauka – też do poprawki. Nie daję rady siedzieć zbyt długo, za to jestem rannym ptaszkiem. Pobudka o 4.30 i nauka do 6.00 jest ok. Szybka drzemka po nauce (razem z karmieniem maluszka do 6.30-7.00 – dopóki śpią starszaki) plus drzemka 20 min popołudniu i da się żyć, jeśli pójdę spać o 21.00, a dzieci nie chorują/ząbkują/są po szczepieniu 🙂 Dużo nadrabiam w soboty. Tu też poprawka – nie uczyć się w soboty w domu, ale wychodzić o 10.00 na 3/4h do czytelni z kubkiem ciepłej kawy i wracać dopiero na obiad przygotowany przez męża. 😀

Podsumowanie.

To tyle z mojego doświadczenia. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tego wpisu i będzie mniej się stresował przed egzaminem. Zawsze dobrze wiedzieć, co i jak wygląda, zwłaszcza, że na temat egzaminu na doradcę podatkowego, wciąż jest mało informacji.

Pozdrawiam,

Asia.

 

Hits: 649

2 thoughts on “Doradca podatkowy? Mój pierwszy raz w Ministerstwie Finansów.

  1. Asiu jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wytrwałości, zawziętości, a przy tym spokoju ducha. Oby tak dalej, a osiągniesz założony cel. Trzymam kciuki!

    Pozdrawiam,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close