Walczę o lepszą przyszłość dla mnie i mojego dziecka. Szczera rozmowa o samotnym macierzyństwie i studiach pielęgniarskich.

Emilia Kleszczewska, mama Filipa, studentka II stopnia studiów magisterskich z pielęgniarstwa. 

Studia licencjackie dają uprawnienia do wykonywania zawodu pielęgniarki w szpitalu, przychodni lub szkole. Oczywiście w toku pracy wymagane są różnego rodzaju kursy, ale mimo to po 3 latach studiów, można podjąć pracę w zawodzie. Emilka zdecydowała się jednak podjąć dalszą naukę. Walczy o lepszą przyszłość, dla siebie i dla swojego synka. Jest samotną mamą, która dzielnie radzi sobie z przeciwnościami losu. Postanowiłam z nią porozmawiać o prawach mam studentek, z perspektywy kobiety, która samodzielnie wychowuje syna. Moim zdaniem wykonuje potężną pracę i kibicuje Emilce z całego serca.

Zaparzcie sobie ciepłą herbatkę i przeczytajcie jej historię.

Emilko, czy planowałaś wczesne macierzyństwo? Jaka była pierwsza myśl po zobaczeniu dwóch kresek?

Zawsze chciałam być szybko mamą, instynkt macierzyński miałam odkąd pamiętam. Od pierwszego roku studiów wyjeżdżałam na kolonie z dzieciakami w czasie wakacji, więc nie bałam się.

Byłam zaręczona, planowaliśmy ślub na lipiec 2017r. (Filip urodził się w styczniu 2017r.). Po zobaczeniu dwóch kresek na teście ciążowym na początku był strach o to maleństwo aby wszystko rozwijało się dobrze. Poszłam szybko zrobić poziom TSH, aby mieć pewność, następnego dnia je powtórzyłam i już w sumie nie miałam wątpliwości. Udałam się do ginekologa w 5tc, serduszko nie biło, to były najgorsze 2 tygodnie oczekiwania na bicie serduszka. Planując ślub w sumie odpowiadało mi to że od momentu narodzin syna do tego wielkiego dnia będę miała pół roku na dojście do siebie… jednak tak się nie stało i gdy Filip skończył miesiąc czasu podjęłam decyzje o rozstaniu z jego tatą.

Przykro mi. Musiało być Ci ciężko. W związku z tym, jak sobie poradziłaś? Korzystałaś z urlopu dziekańskiego lub z prawa do indywidualnej organizacji studiów?

Nie. Nie korzystałam ani z dziekanki ani z IOS. Po prostu poszłam na magisterkę rok po obronie. Studia licencjackie skończyła w czerwcu 2016r. na WUMie w Warszawie, a magisterskie zaczęła w 2017r. po rocznej przerwie, kiedy mój syn skończył 9 miesięcy.

Rozumiem. Taki gap year z przeznaczeniem na urlop macierzyński. 🙂 Opowiesz nam jak wyglądało Twoje zakończenie studiów licencjackich? Byłaś wtedy w ciąży. Czy dokuczały Ci jakieś dolegliwości utrudniające pisanie pracy licencjackiej?

Jeśli chodzi o egzamin końcowy na studiach pielęgniarskich, to składa się on z trochę innych części niż na innych uczelniach. Fakt, piszemy pracę licencjacką, zaś dodatkowo musimy zdać egzamin praktyczny oraz losujemy 3 pytania z bazy pytań. Z samym pisaniem pracy licencjackiej uporałam się do kwietnia więc gdy byłam w ciąży nie musiałam się nią przejmować. Zaś jeśli chodzi o naukę pytań z bazy bądź naukę do egzaminu praktycznego to miałam z tym spory problem, pierwszy trymestr ciąży mogłam cały przespać, był to w sumie jedyny mój objaw ciąży- senność i zmęczenie. Siadałam do nauki i po chwili zasypiałam…. na szczęście udało się zdać egzamin zawodowy na 5, do dzisiaj nie wiem w jaki sposób. Chyba z pomocą tego małego chłopczyka w brzuszku.

Senność. Znam ten stan. Jak komuś mówię, że wolę się uczyć już z maluszkiem przy piersi, niż będąc w ciąży, to ludzie mi się dziwią. Myślę, że Ty zrozumiesz, jak ciężko czasem pokonać tę wszechogarniającą senność i siąść do nauki. 🙂 A jak z praktykami? Zrobiłaś je jeszcze przed ciążą? 

O ciąży dowiedziałam się w maju na 3 roku studiów więc była już to końcówka studiów. Pamiętam, że akurat wtedy miałam praktyki na bloku operacyjnym, gdzie używane były gazy przy różnych operacjach przed czym moja ginekolog mnie od razu przestrzegła, że nie są wskazane dla kobiet w ciąży i wystawiła mi zaświadczenie lekarskie. Teraz wszystko zależało od prowadzącego praktyki, jak on do tego podejdzie. U mnie skończyło się na tym, że musiałam przychodzić razem z koleżankami, tylko że nie wchodziłam na ten blok operacyjny, a obserwowałam wszystko przez szybę. Ostatnimi praktykami, jakie miałam w ciąży były praktyki z interny w szpitalu na Banacha (trwały 2 tyg tak jak i na bloku operacyjnym). I tam oddziałowa poszła mi na rękę, mogłam nie przychodzić, a praktyki mi podpisała od ręki. Także wiele zależy od prowadzącego. Na studiach magisterskich nie miałam problemu z praktykami, nie wiem czy mogę o tym mówić, ile one trwały, ale bardzo krótko.

Ooo… To miłe zaskoczenie. 🙂 Ostatnio pomagałam dziewczynie, którą chcieli wyrzucić ze studiów, mimo licznych piątek w indeksie, tylko dlatego, że nie odbyła kilku dni praktyk w szpitalu, ze względu na zwolnienie lekarskie dot. ciąży. To była jawna dyskryminacja, bo gdyby zwolnienie dotyczyło złamanej ręki czy innych problemów ze zdrowiem, praktyki zostałyby przeniesione na następny rok lub semestr (lub można by było je odrobić w innym terminie). Na szczęście udało się odkręcić całą sytuację. Zgodzono się, by studentka odbyła praktyki po narodzinach dziecka. Także jestem pozytywnie zaskoczona, jak życzliwie zostałaś potraktowana.

Praktyki rzeczywiście odbyłam bezproblemowo, ale do wszystkich egzaminów podchodziłam w pierwszym terminie, razem ze wszystkimi studentami, co było nie lada wyzwaniem.

Byłaś na egzaminach traktowana na równi z innymi studentami czy zdarzyły się przypadki dyskryminacji?

Na szczęście z niczym takim się nie spotkałam. Na studiach licencjackich zarówno wykładowcy jak i koleżanki z grupy wspierali mnie, część wykładowców w ogóle nie wiedziała o ciąży. Koleżanki zawsze dbały abym miała miejsce siedzące, abym jako pierwsza mogła wyjść na przerwę śniadaniową. Na studiach magisterskich jest sporo dziewczyn, które już także posiadają dzieci mniejsze bądź większe, więc wymieniamy się doświadczeniami hehe 🙂

Zawsze to raźniej, móc z kimś porozmawiać i wymienić doświadczeniem. Czy podzielisz się z nami doświadczeniem porodu? Czy wszystko przebiegało prawidłowo? Szybko doszłaś do siebie?

Poród ze względu iż na każdym USG do samego końca synek był ułożony w pozycji pośladkowej zakończył się planowym cesarskim cięciem. Termin porodu miałam mieć 10 stycznia 2017r, cesarskie cięcie zaplanowane na 6 stycznia 2017r, zaś synek urodził się 3 stycznia 2017r. ze względu na zbyt wysokie ciśnienie tętnicze i ryzyko stanu przedrzucawkowego a u syna niedotlenienia. I tym oto sposobem 3 stycznia 2017r. o 10:50 z wagą 4300g i 9 punktami w skali Apgar przyszedł na świat mój synek. Sam poród wspominam dobrze, odbyło się wszystko w ekspresowym tempie, może też byłam inaczej przygotowana, bo na studiach widziałam kilka cesarek, oraz porodów naturalnych, więc wiedziałam czego mogę się spodziewać. Sam połóg był trudny, mały borykał się przez pierwszy miesiąc z kolkami oraz żółtaczką związaną z karmieniem piersią. Ogromną pomoc miałam od swojej mamy która na pierwszy miesiąc przyjechała do nas. Aby trochę mnie odciążyć po operacji. Ciężko było mi się wyprostować, jednak rana, szwy, wszystko ciągnęło do dołu. 

Masz wspaniałą mamę, że przyjechała Ci pomóc w tym trudnym czasie. 🙂 Emilko, a jak wyglądało karmienie piersią? Długo karmiłaś? Udało się pogodzić karmienie z powrotem na studia?

Studia zaczęłam w trybie zaocznym, gdy Filip miał 9 miesięcy. Wymagało to sporej organizacji mojej i rodziców, którzy podczas mojej nieobecności zajmowali się Filipem. Zajęcia miałam od piątku do niedzieli. Filip miał już rozszerzoną dietę, ale mimo wszystko dalej był cycusiowym synkiem. W tygodniu odciągałam mleko między karmieniami aby w weekend można było mu je podać, mleko jadł 2-3 razy dziennie. Gdy jechałam na zajęcia, jechałam ze swoim przyjacielem laktatorem, aby między zajęciami móc odciągnąć nadmiar pokarmu. Jechałam w piątek, po zajęciach około godziny 21 wsiadałam w samochód i wracałam do synka, w nocy karmiłam go piersią, spałam i o 5 nad ranem wstawałam i jechałam znowu na uczelnie i tak cały weekend, wracałam na noc, aby karmić i o świcie jechałam na zajęcia. Karmiłam tak pierwszy semestr i gdy Filip skończył 13 miesięcy odstawił się od piersi.

Wow! Cóż za determinacja w karmieniu piersią. Prawdziwa walka i powroty na karmienie. Cieszę się, że wytrwałaś i karmiłaś Filipa tak długo. Świetny przykład, że dla chcącego nic trudnego. Brawo 🙂

Tak. Muszę jednak zaznaczyć, że bardzo dużo pomagają mi rodzice. Teraz jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej i doceniam ten czas kiedy moja mama może wziąć Filipa chociażby na spacer, gdzie ja mogę na spokojnie zająć się pisaniem przez godzinę, dwie. Staram się wykorzystywać też drzemkę syna na ogarnięcie swoich uczelnianych spraw, bądź książkę.

Chyba każda mama studentka wykorzystuje czas drzemek najefektywniej jak się da. Nauka, książki, odpoczynek lub praca. Jednak nie wyobrażam sobie, że będąc samotną mamą studentką, wciśniesz gdzieś pracę, dopóki nie skończysz studiów.  Czy korzystałaś z jakiegoś wsparcia finansowego dla mam studentek?

Tak korzystałam z kosiniakowego przez pierwszy rok życia Filipa oraz świadczenia wychowawczego. Teraz otrzymuję świadczenie wychowawcze, stypendium socjalne z uczelni oraz alimenty na syna. W momencie gdy syn pójdzie do przedszkola, a ja do pracy, otrzymywać będę tylko alimenty.

Życzę Ci, żeby Twój synek dostał się do przedszkola, a Ty znalazła wymarzoną pracę. Jednak póki jeszcze studiujesz… Czy jest coś co byś zmieniła w podejściu do mam studentek na Uczelni?

Osobiście miałam pozytywne doświadczenia w podejściu uczelni do ciąży jak i do macierzyństwa. Nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami, panie w dziekanacie obsługiwały mnie bez kolejki (co w ciąży rzadko mi się zdarzało w innych miejscach). Jedyne, co mogłabym dodać to większą ilość miejsc do karmienia, aby nie trzeba było karmić w toaletach bądź na korytarzach. Zachęciłabym władze do tworzenia punktów przedszkolnych przy uczelniach, aby każda mama nie musiała się martwić co zrobić z dzieckiem, gdy chce się kształcić.

Emilko, moje poprzednie rozmówczynie również mówiły o tym, że miejsce do karmienia jest potrzebne. Dziewczyny wskazywały o jakich prawach dla mam studentek marzą. Czy dodałabyś coś od siebie?

Myślę, że najważniejsze prawa mam studentek już padły. Prawo do samorozwoju, prawo do kształcenia się, prawo do pójścia do pracy w odpowiednim dla niej momencie, prawo do korzystania ze świadczeń. Natomiast, jeśli chodzi o prawa samotnych mam, to dodałabym prawo do nie potępiania ich decyzji, bo każda nawet samotna mama może być dobrą mamą .

Oczywiście, że tak. Każda mama jest najlepsza dla swojego dziecka. Wszystkie decyzje, które podejmujemy, podejmujemy przecież z myślą o naszych pociechach. Samotna mama to podwójnie dzielna mama i szczerze Cię podziwiam.

A ja podziwiam i kibicuję wszystkim mamom studentkom. Chciałabym im powiedzieć, żeby się nie poddawały oraz aby nie odpuszczały. Kształcimy się dla siebie ale i dla naszych dzieci, aby móc zapewnić im jak najlepszą przyszłość. Początki nie będą łatwe, ale to kwestia dobrej organizacji pracy i nawet będąc samotną mamą można studiować. Obrać swoją drogę życiową i starać się nią dążyć do wymarzonego celu, wiadomo nie raz po drodze zdarzą się upadki, bo dziecko choruje, bo egzamin nie zdany, ale grunt to pozytywne myślenie i umieć po upadku podnieść się i stanąć jeszcze pewniejszą nogą jak przed upadkiem. Każde doświadczenie nas czegoś uczy, czy te pozytywne, czy negatywne. A osobiście uważam że póki dziecko jest mniejsze jest łatwiej nam podjąć decyzję o edukacji, niż gdy dziecko dorasta i potrzebuje jeszcze więcej naszej uwagi.

Też tak uważam i z perspektywy matki 3,5 latka, 2 latka i 6 miesięcznego bobasa, to samo powtarzam innym mamom – im mniejsze dziecko, tym wbrew pozorom łatwiej, bo dziecko ma więcej drzemek i jest wdzięcznym słuchaczem. Z 3 latkiem nie tak łatwo gadać o zagadnieniach na egzamin lub robić samodzielnie notatki. Syn zawsze chętny do pomocy. 😉 U Ciebie podobnie? Synek bierze czynny udział w nauce?

Ależ oczywiście, w każdym zeszycie bądź kserówce z notatkami mam ślad swojego syna. Ostatnio skasował mi plik z notatkami z zajęć który był na komputerze. Raz po dojechaniu do szkoły znalazłam w swojej torebce koparkę, ciągnik i lego duplo – to tak na wypadek, gdybym się nudziła… 🙂

Emilko dziękuję, że zgodziłaś się podzielić swoją historią z czytelnikami mojego bloga. Jesteś bardzo odważną i dzielną kobietą. Tak trzymaj. Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Zdrowia dla Ciebie, synka i rodziców. Zdaj egzamin magisterski na 5!

Dziękuję.
* Jeśli macie ochotę zajrzyjcie na profil Emilki na instagramie – tutaj.
Kochani, jeśli interesuje Was tematyka praw mam studentek zajrzyjcie tutaj. Napisałam już kilka artykułów i przeprowadziłam wywiady z innymi mamami studentkami. Zapraszam do lektury. 🙂

Hits: 623

2 thoughts on “Walczę o lepszą przyszłość dla mnie i mojego dziecka. Szczera rozmowa o samotnym macierzyństwie i studiach pielęgniarskich.

    1. Dziękuję. To miłe 🙂 Złożyłam wniosek o rejestrację “prawo mamy” jako tytułu prasowego, a bloga jako czasopisma, więc gdy przyjdzie pozytywna decyzja… Będę oficjalnie redaktorem naczelnym i dziennikarzem, mimo że fizycznie nic się nie zmieni :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close