Indywidualna organizacja studiów, czyli sposób na skończenie studiów w terminie.

Zgodnie z  Ustawą o szkolnictwie wyższym, regulaminy studiów powinny określić szczegółowe zasady przyznawania zgody na IOS studentom, znajdującym się w szczególnych sytuacjach. Niniejszy tekst powstał w oparciu o Regulamin Studiów Uniwersytetu w Białymstoku i na podstawie moich osobistych doświadczeń. Każda mama powinna dokładnie sprawdzić regulamin swojej uczelni, gdyż regulacje w tym zakresie mogą się nieznacznie różnić.

Większość uczelni uznaje stan błogosławiony, okres okołoporodowy i wychowywanie małoletniego dziecka, jako szczególną sytuację życiową. W czasie pierwszej ciąży, tj. na III roku czułam się stosunkowo dobrze i uczęszczałam na wszystkie zajęcia i wykłady, dopiero na IV i V roku złożyłam wniosek o IOS. Okazało się to, najlepszym sposobem na ukończenie studiów w terminie przewidzianym programem studiów. IOS to idealna alternatywa dla urlopu dziekańskiego i sposób na pogodzenie macierzyństwa i studiowania.

 

 

Co to jest #IOS ?

Zgodnie z Regulaminem Studiów Uniwersytetu w Białymstoku, indywidualna organizacja studiów, to sposób realizacji planu studiów polegający na ustaleniu indywidualnych zasad uczestnictwa w zajęciach dydaktycznych i zaliczania przedmiotów objętych planem studiów.

Kto może skorzystać z #IOS?

  1. Student znajdujący się w trudnej sytuacji utrudniającej systematyczne uczestniczenie w zajęciach.
  2. Student studiujący na dwóch lub więcej kierunkach studiów lub specjalnościach (w tym wypadku wymagane jest dodatkowo, by na kierunku na którym student ubiega się o IOS posiadał średnią powyżej 4,0)
  3. Studenta odbywającego część studiów na uczelni zagranicznej lub korzystającego z programu MOST (studiowanie poza uczelnią macierzystą)
  4. Studenta uczestniczącego w pracach badawczych.

Sprawowanie osobistej opieki nad małoletnim dzieckiem, jak najbardziej jest zaliczane do sytuacji utrudniającej systematyczne uczestniczenie w zajęciach, zatem każda mama studentka może ubiegać się o przyznanie zgody na indywidualną organizację studiów.

Jak się ubiegać o #IOS?

O indywidualną organizację studiów może ubiegać się student, który zaliczył I rok studiów. Jednak w wyjątkowych przypadkach dziekan może zdecydować inaczej. (Np. w przypadku kiedy mamy już małoletnie dziecko, albo jesteśmy w ciąży). Wniosek o udzielenie zgody na IOS należy złożyć nie później niż 30 dni od daty rozpoczęcia roku akademickiego, czyli nie później  niż koniec października/ początek listopada.

Dziekan udziela zgody na realizację indywidualnej organizacji studiów na okres nie dłuższy niż jeden rok akademicki z możliwością jego przedłużenia. Zatem mama studentka, co roku na początku października musi złożyć wniosek z prośbą o IOS. Nie wystarczy jeden wniosek na całe studia. IOS jest przyznawany na czas jednego roku akademickiego tj. październik – czerwiec.

Prawa wynikające z Indywidualnej Organizacji Studiów:

  1. Przyznanie IOS upoważnia studenta do częściowego zwolnienia z obowiązku uczęszczania na zajęcia dydaktyczne. Mamy tu na myśli zajęcia obowiązkowe, czyli ćwiczenia, laboratoria i obowiązkowe konwersatoria czy seminaria dyplomowe. Wykłady są formą fakultatywną dla studentów i w związku z tym uczestniczenie w wykładach nie jest warunkiem koniecznym uzyskania pozytywnej oceny z egzaminu i zaliczenia przedmiotu.
  2. Dziekan ustala wykaz przedmiotów na które student korzystający z IOS ma obowiązek uczęszczać.
  3. Sposób zaliczeń pozostałych przedmiotów student uzgadnia indywidualnie z prowadzącymi przedmioty i przedstawia do zatwierdzenia dziekanowi w ciągu 30 dni od dnia wydania decyzji o IOS. Jest to bardzo dobre prawo dla mam studentek, ponieważ można indywidualnie ustalić sposób oraz termin zaliczenia. Co to oznacza? Bardzo dużo zależy od prowadzących zajęcia. Jeden profesor może pozwolić na zaliczenie przedmiotu w takiej samej formie jaką będą mieli inni studenci, tj. pisemna, ustna, esej. Natomiast inny profesor pozwoli by np. formę ustną zamienić na pisemną lub wysłać mailem esej. Jeden profesor będzie wymagał 100% obecności na zajęciach, ale stworzy możliwość zaliczenia każdej nieobecności na dyżurze, inny pozwoli na 50% nieobecności, bez podawania przyczyny, a każdą kolejną nieobecność każe zaliczyć na dyżurze, jeszcze inny profesor zwolni nas z zajęć w całości i pozwoli przyjść jedynie na zaliczenie i nie będzie brał pod uwagę naszych nieobecności. Jest tu szeroki wachlarz możliwości. Jedno jest jednak pewne – prowadzący nie może nas zmusić pod rygorem niezaliczenia zajęć do przychodzenia co tydzień na zajęcia, może jednak od nas wymagać tego samego, co od innych studentów, np. oprócz końcowego zaliczenia będziemy musieli przygotować np. śród-semestralną prezentację przed całą grupą na dany temat.
  4. Termin zaliczeń student uzgadnia indywidualnie z prowadzącymi przedmioty i przedstawia do zatwierdzenia dziekanowi w ciągu 30 dni od dnia wydania decyzji o IOS. Prawo do wcześniejszego zaliczenia przedmiotu, ALE! tylko do momentu właściwej sesji. Jeżeli poród, choroba nasza lub dziecka, przypadnie w terminie zaliczenia, musimy złożyć oddzielny wniosek w dziekanacie – przesunięcie terminu zaliczenia, ew. wniosek o przywrócenie terminu, jeżeli sytuacja wypadła nagle – o wnioskach będzie kolejny post.
  5. Możliwość zmiany grupy ćwiczeniowej, jeżeli terminy zajęć w innej grupie bardziej nam odpowiadają.
  6. Prawo uczestniczenia w zajęciach i wykładach – to, że jesteśmy częściowo zwolnieni z obowiązków, nie oznacza, że w nie możemy w tych zwolnionych zajęciach uczestniczyć. IOS pomaga zorganizować czas i mieć zabezpieczenie w razie np. choroby dziecka. Chcąc skończyć studia i zaliczyć wszystkie egzaminy należy pojawiać się na uczelni jak najczęściej i czerpać garściami przekazywane informacje.
  7. Korzystanie z wszystkich praw studenckich, tj. legitymacji studenckiej, zwolnień, ubezpieczenia, zasobów biblioteki, miejsca w akademiku.

Przyznanie IOS upoważnia studenta do częściowego zwolnienia z obowiązku uczęszczania na zajęcia dydaktyczne, co nie oznacza zmniejszenia wobec studenta wymagań odnoszących się do zakresu i poziomu wiedzy z przedmiotów przewidzianych planem oraz programem studiów na danym kierunku kształcenia. IOS nie oznacza, że będziemy mogli umówić się na wcześniejsze zaliczenie mniejszej ilości materiału, obowiązuje nas całość, tak jak wszystkich innych studentów. IOS stwarza nam jedynie możliwość organizacji czasu, samodzielnej nauki w domu i dobrania dogodnego terminu zaliczenia. Nie ma możliwości by prowadzący zmniejszyli wobec nas wymagania stawiane do zaliczenia danego przedmiotu, tylko dlatego, że posiadamy IOS.

Wady:

  1. Należy samodzielnie przyswajać materiał z zajęć oraz systematycznie przygotowywać się do sesji indywidualnie.
  2. Na niektórych zajęciach można uzyskać zaliczenie za aktywność na cotygodniowych zajęciach, co w przypadku osoby, która co jakiś czas opuszcza zajęcia jest niemożliwe i musi uczyć się całości materiału i np. napisać kolokwium.
  3. IOS nie wiąże się tylko ze zwolnieniem z zajęć. W ramach zaliczeń nieobecności na zajęciach prowadzący mogą poprosić o przygotowanie projektu lub pracy rocznej i dopiero po uzyskaniu zaliczenia, studentka może podejść do egzaminu.
  4. Należy systematycznie, samodzielnie pracować nad pracą licencjacką, magisterską czy inżynierską i przychodzić do promotora na konsultacje.
  5. Do tego dochodzą obowiązki, które były podstawą do przyznania indywidualnej organizacji, czyli np. opieka nad dzieckiem i każda mama musi nauczyć się świetnie organizować czas, aby móc pojawiać się na zajęciach oraz mieć możliwość systematycznej nauki w domu.

Na koniec tego wpisu chciałabym się z Wami podzielić historyjkami dotyczącymi godzenia studiów z macierzyństwem i wykorzystania prawa do indywidualnej organizacji w praktyce.

Historyjka nr. 1 – Wakacje z Kodeksem Postępowania Cywilnego

Wszyscy studenci prawa wiedzą, jak obszerny jest KPC, jak zawiłe są materie i jak namiętny jest to romans, kiedy chcemy ten przedmiot mieć z głowy. Prowadzący ćwiczenia z tego przedmiotu, po zapoznaniu się z moją sytuacją osobistą stwierdził, że nie muszę przychodzić na zajęcia przez cały rok. Wystarczy, że w grudniu napiszę z całą grupą rozwiązanie kazusu, w kwietniu podejdę do kolokwium, a w czerwcu przyjdę na ustne zaliczenie. Przez pierwsze tygodnie uczestniczyłam w zajęciach, ale nie były one zbyt ciekawe, ponadto kolidowały z zajęciami mojego męża = nie mieliśmy z kim zostawić starszego syna. Przestałam chodzić na te ćwiczenia. W grudniu napisałam mini kolokwium, kwietniowe się nie odbyło, a w czerwcu wszyscy zaliczali bez problemu… niestety problemem okazał się egzamin… przez nie chodzenie na zajęcia kompletnie nie wiedziałam co jest ważne, a co nie. Miałam przed sobą książkę, kodeks i notatki od koleżanki. Płakałam z bezsilności… nic nie wiedziałam, od czego zacząć, na czym skończyć… byłam w trzecim miesiącu drugiej ciąży… mdłości, uderzenia gorąca… po konsultacji z lekarzem skorzystałam ze zwolnienia lekarskiego i przełożyłam egzamin na wrzesień. Uczyłam się codziennie, artykuł po artykule i zdałam. Zrozumiałam jednak, że nawet jeśli nie musimy chodzić na zajęcia, to powinniśmy robić to jak najczęściej, dla naszego dobra i … wolnych wakacji.

Historyjka numer 2

Nauczona doświadczaniem z IV roku, postanowiłam, że dopóki będę miała siły będę chodzić na wszystkie zajęcia, na ćwiczenia i wykłady. Starszak zostawał z tatą, a ja jeździłam na uczelnię 3 razy w tygodniu na 2-4 h. Ostatni raz na uczelni byłam w piątek, w poniedziałek 05.12.16 r. urodziłam drugiego syna. Gdyby nie to, że na KTG o 8.00 było widać skurcze (nie czułam ich), to o 11.00 byłabym na ćwiczeniach z prawa rolnego. Można powiedzieć, że chodziłam na wszystkie zajęcia do samego porodu. Wypracowałam 50% obecności na wszystkich zajęciach i cały grudzień spędziłam z maluszkiem, a na uczelnię wróciłam dopiero pod koniec stycznia, aby podjeść ze wszystkimi do ostatniej sesji.

Historyjka numer 3

Przez cały okres IV roku studiów karmiłam piersią mojego starszego synka. Maksymalny czas przerw między karmieniami, to 4 godziny. Zazwyczaj jeździłam na uczelnię maksymalnie na 3 h (zajęcia i czasami wykład). Zawsze musiałam się spieszyć do domu, żeby nakarmić syna. Zawsze biegłam na autobus, biegłam do domu. Bałam się, że mleko mi zaraz wystrzeli (dosłownie) i będę cała mokra. Dopiero po kilku tygodniach wpadłam na pomysł, a właściwie, to mój mąż wpadł, by z drugich zajęć wychodzić 15 minut wcześniej. Eureka. Dzięki 15 minutom byłam w domu 40 min wcześniej!, a w autobusie w drodze powrotnej zamiast nerwicy i myślenia o problemach, miałam czas na spokojne czytanie książek, które nie były kodeksami.

Mam nadzieję, że post okazał się ciekawy i przydatny. Jeżeli uważasz, że informacje w nim zawarte mogą się okazać dla kogoś pomocne – udostępnij go znajomym. Serdecznie pozdrawiam.