Usługi i umowy w działalności nierejestrowanej. Wywiad z mecenas Jowitą Sikorską i mecenas Magdaleną Laskowską-Woźniak.

Jeśli planujesz zostać freelancerem, wirtualną asystentką, korektorem, korepetytorem, stylistką paznokci albo fotografem, to na pewno zadajesz sobie takie pytania jak:

  • Czy można świadczyć usługi w ramach prowadzonej działalności nierejestrowanej?
  • Czy osoby prowadzące działalność nierejestrowaną mogą zawierać umowy?
  • W jaki sposób zawiera się umowy?
  • Jak odróżnić umowę o dzieło od umowy zlecenia?
  • Jakie konsekwencje prawne wiążą się z zawarciem z każdej z wspomnianych umów?
  • Jak działać legalnie świadcząc usługi w ramach działalności nierejestrowanej?
  • O co chodzi z pułapką ZUS w działalności nierejestrowanej?
  • Czy to prawda, że w niektórych sytuacjach klienci (zleceniodawcy) są zobowiązani odprowadzać za osobę prowadzącą działalność nierejestrowaną składki do ZUS?

Nie ma tu prostych i jednoznacznych odpowiedzi. Jednak razem z mecenas Jowitą Sikorską i mecenas Magdaleną Laskowską postanowiłyśmy odpowiedzieć na te zagadnienia.

Adwokat Jowita Sikorska: 

Specjalistka w zakresie prawa cywilnego, w tym prawa umów oraz prawa własności intelektualnej. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, z wyróżnieniem ukończyła studia magisterskie na kierunku prawo. Współzałożycielka kancelarii adwokackiej, działającej w sieci jako Adwokat Przedsiębiorcy, która świadczy pomoc prawną dla przyszłych i obecnych przedsiębiorców. Promotorka wiedzy w zakresie legalnego prowadzenia biznesu.

Adwokat Magdalena Laskowska-Woźniak:

Specjalistka w zakresie prawa handlowego, ze szczególnym uwzględnieniem zakładania spółek i ich bieżącej obsługi, jak również w zakresie opiniowania umów czy kwestii rejestracyjnych (KRS). Współzałożycielka kancelarii adwokackiej, działającej w sieci jako Adwokat Przedsiębiorcy, która świadczy pomoc prawną dla przyszłych i obecnych przedsiębiorców. Promotorka wiedzy w zakresie legalnego prowadzenia biznesu.

Live: Usługi i umowy w działalności nierejestrowanej.

Interesujące artykuły w temacie umów opublikowane na portalu Adwokat Przedsiębiorcy:

Koniecznie zobacz: E-book Kara umowna, czyli umów się poprawnie.

Więcej o pułapce ZUS w działalności nierejestrowanej przeczytasz artykule dostępnym tutaj (kliknij).

TRANSKRYPCJA WYWIADU

Joanna Rułkowska: Dzisiaj moimi gośćmi są panie mecenas Jowita Sikorska i Magdalena Laskowska, które prowadzą blog i działają w social mediach oraz mają swoją kancelarię – szerzą ideę legalnego prowadzenia biznesu. Myślę, że za chwilę same więcej o sobie powiedzą. Dowiecie się dzisiaj o umowach w działalności nierejestrowanej.

Ja nazywam się Joanna Rułkowska i jestem administratorką fanpage Prawo Mamy. Od 2017 roku prowadzę portal Prawo Mamy, gdzie publikuję artykuły i swój podcast. Od 2018 roku zajmuję się tematyką działalności nierejestrowanej. Wydałam niedawno e-booka, a teraz pracuję nad kursem o dokumentach w działalności nierejestrowanej i zaprosiłam dzisiaj do siebie panie mecenas, żebyśmy porozmawiały o jednym z rodzajów dokumentów, z którym spotykają się osobowy startujące ze swoim biznesem. Mowa o umowach.

Witam Was serdecznie dziewczyny i oddaję głos, byście mogły się przedstawić.

Jowita Sikorska: Nazywam się Jowita Sikorska i jestem adwokatem. Specjalizuję się głównie prawem cywilnym, a jego częścią są właśnie umowy. Umowy towarzyszą mi od początku drogi zawodowej. Były dni, gdy tylko „klepałam” umowy, więc przerobiłam ich naprawdę bardzo wiele. Co najważniejsze, spotkałam się z wieloma błędami, ale również z dobrze napisanymi umowami. Dlatego dzisiaj mogę Wam podpowiedzieć, co umowa zawierać powinna, a czego nie. Niezależnie od tego, czy mówimy o tym w kontekście działalności nierejestrowanej, czy działalności gospodarczej.

Magdalena Laskowska: Nazywam się Magdalena Laskowska-Woźniak i też jestem adwokatem. Mam zaszczyt mieć najlepszą wspólniczkę na świecie. Ogólnie specjalizuję się w umowach, różne drogi doprowadziły mnie do tej specjalizacji, ale zawsze towarzyszyło mi właśnie opiniowanie i przygotowywanie umów. Jest to pewnego rodzaju nasz „konik”, w związku z czym, bardzo cieszyło nas zaproszenie od Asi oraz tematyka, która jest jeszcze nie do końca omówiona w świecie online. Próbując się dowiedzieć, gdzie podobna tematyka została już poruszona, pierwszym linkiem jest blog Asi. Myślę, że dziś dokładnie to omówimy.

JR: Przygotowałam pięć głównych pytań, które przeprowadzą Was od punktu A do Z w temacie umów. Zaczniemy od tego o co chodzi i dlaczego ten temat jest tak ważny, szczególnie dla osób, które chcą w ramach działalności nierejestrowanej świadczyć jakieś usługi.

Czy można zawierać umowy prowadząc działalność nierejestrowaną? W jakie formie można je zawierać?

Wśród moich czytelniczek pojawia się często twierdzenie, że nie zawierają umów, ponieważ niczego nie podpisują. Co o tym myślicie?

ML: Mało kto zdaje sobie sprawę (nie jest to wiedza powszechna), że umowę można zawrzeć również ustnie. Jeżeli dana osoba mówi, że nie zawiera żadnych umów, prawdopodobnie mija się z prawdą. Umowy możemy zawierać ustnie, jak i w sposób dorozumiany. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy idziemy do sklepu po kilogram truskawek. Kupujemy je i właśnie w tym momencie zawarliśmy umowę sprzedaży. Takie umowy często zawieramy w życiu codziennym. A jeżeli np. rozmawialiśmy przez telefon podczas zakupu tych truskawek i nie powiedzieliśmy „Do widzenia”, tylko wymieniliśmy się gotówką – to zawarliśmy umowę w sposób dorozumiany. Umowy ustne są najpowszechniejsze, robimy to codziennie. Warto zdawać sobie sprawę, że przy działalności nierejestrowanej taka sytuacja również może mieć miejsce, że zawarliśmy np. umowę o dzieło, choć nigdzie nie jest to zapisane. W Kodeksie cywilnym są na pewno opisane sytuacje, gdy takiej umowy ustnej nie można zawrzeć, zazwyczaj dotyczy to umów „większego kalibru”. Zawierając umowę ustną nie kupimy np. nieruchomości, nie weźmiemy czegoś w leasing. Natomiast w przypadku umów, o których mówimy dzisiaj, czyli umowie o dzieło czy umowie zlecenie – które spokojnie można je zawierać ustnie.

JS: Przykładem może być również korespondencja e-mail oraz rozmowa telefoniczna, w której wymieniacie się z klientem szczegółami – to też są umowy. Należy zwracać uwagę, co pisze się w takich mailach. Czasami jest tak, że obie strony nie omówią pewnych ważnych detali, a ostatecznie, każda ze stron rozumie treść w inny sposób. My zachęcamy jednak do podpisywania umów (praktyka pokazuje, że jeżeli nastąpi spór z drugą stroną, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie ona pamiętała treść umowy w inny sposób). Pamiętajcie, że umowa nie musi być tylko na papierze. Może to być forma ustna, wiadomość e-mail. Przy umowie o dzieło i umowie zlecenie, o których dzisiaj mówimy, nie ma wymaganej formy pisemnej. Chociaż jest wyjątek, który może być istotny właśnie przy działalności nierejestrowanej. Prowadząc działalność nierejestrowaną można zawierać obie te umowy, a także umowę o świadczenie usług – która z perspektywy Prawa cywilnego jest inaczej nazwana, ale stosujemy do niej przepisy obowiązujące przy umowie zlecenie. Odpowiadając na pytanie Asi: tak można zawierać wymienione umowy i nie musi to być w formie pisemnej.

JR: Osoby prowadzące działalność nierejestrowaną na pewno będą zawierały umowy sprzedaży (istotne dla osób sprzedających produkty, jak i oferujących usługi). Umowa ta nie jest problematyczna. Dostępne są regulaminy sprzedaży, można skorzystać z pomocy prawnika… Problem pojawia się przy usługach, podczas rozróżnienia kiedy mamy do czynienia z umową o dzieło, a kiedy dochodzi do zawarcia umowy zlecenie.

Jak takie osoby, które nie mają styczności z prawem i przedsiębiorczością na co dzień (np. pracowały dotychczas tylko na etacie), mogą odróżnić te umowy i ich konsekwencje?

JS: Pierwsze pytanie, które powinniście sobie zadać podpisując umowę, czy istotny jest rezultat, czy staranne działanie. Jeżeli najważniejszy jest rezultat, a nie to, że działacie (np. możecie coś zrobić w jeden dzień, a nie w pół godziny czy godzinę, i nikogo to nie będzie interesowało), to zazwyczaj będziecie mieć do czynienia z umową o dzieło. Umowa o dzieło nie jest problematyczna w działalności nierejestrowanej, ponieważ nie jest oskładkowana (nie płacicie od niej składek ZUS). Przy umowie zlecenie mamy do czynienia ze starannym działaniem, np. prowadzenie kursu nauki jazdy. To będzie zlecenie, nie dzieło. Nie zagwarantujesz tu efektu, czyli zdanego egzaminu. Jako szkoleniowiec możesz zapewnić należyte przygotowanie i działanie przez cały okres nauki. Podobnie jest w przypadku np. nauki języków obcych. Część z Was prawdopodobnie chce dorobić sobie udzielając takich lekcji. Wówczas będzie to również umowa zlecenie. Częstym błędem jest przyjmowanie, że można sobie wybrać, którą umowę się zawiera. Nie my sobie to wybieramy (choć jest taka częsta praktyka i pytanie między stronami: „A jaką umowę sobie zawrzemy?”), decyduje o tym stan faktyczny, co ma być zrobione, jakie są cechy stosunku – czy istotne jest działanie (umowa zlecenie) czy rezultat (umowa o dzieło). Ma to również konsekwencje w wykonywanej pracy, ponieważ przy umowie o dzieło wchodzą przepisy o rękojmi (potocznie reklamacji), czego nie będzie przy umowie zlecenie. Umowa o dzieło nie jest oskładkowana. Natomiast zawierając umowę zlecenie, należy zgłosić (w zasadzie ktoś Was powinien zgłosić, jeżeli jesteście zleceniobiorcą) do ubezpieczeń społecznych. Podczas prowadzenia działalności gospodarczej (zarejestrowanej) nie ma z tym problemu, ponieważ płaci się wówczas stałą składkę ZUS i można zawierać dowolne umowy, nikt w to nie będzie ingerował. Problem pojawia się podczas umowy zlecenie na działalności nierejestrowanej. O ile część przepisów traktuje taką działalność jak działalność zarejestrowaną, a Was jako przedsiębiorców, o tyle na potrzeby ZUS-u okazuje się, że działalność nierejestrowana nie jest traktowana jako działalność gospodarcza i (bez wdawania się w szczegóły) większość twierdzi, że w tym momencie należy zgłosić się do ubezpieczeń społecznych. Nie jest to na pewno pozytywna praktyka, z perspektywy zleceniodawcy.

JR: Mam takie przemyślenie, że jeżeli ktoś działa na działalności nierejestrowanej, ale tak naprawdę ma tylko jednego klienta. Przykładowo, ten klient płaci mu 1000 zł miesięcznie, to ja taką praktykę, by zgłaszać to do ZUS uważam za OK, bo inaczej, mogłoby to być uznane za obejście przepisów o umowach zlecenia. Nie można wówczas mówić, że ma się działalność nierejestrowaną, gdy tak na prawdę, ma się tylko jednego klienta.

Czy wtedy na pewno jest działalność nierejestrowana? Problem powstaje, gdy klientów jest dziesięciu i każdy płaci po 100 zł. Dobrym przykładem są korepetycje. Jest dużo klientów z mniejszymi stawkami. Jest zlecenie i podpisywanie z każdą osobą, do której chodzi się na korepetycje, umowy zlecenia. Proszenie, by ktoś opłacał te składki… brzmi abstrakcyjnie. Jedna czytelniczka mówiła, że miała taki pomysł, że ona nosi przy sobie pełnomocnictwo, ktoś je podpisuje, a ona będzie te papiery załatwiała. Ale ja nie wiem. Tej pracy jest dużo, z jednej strony może to pełnomocnictwo jest OK, bo odciąża tego klienta i sama wrzuca do skrzynki do urzędu, ale nie wiem, czy na dłuższą metę to jest dobra praktyka.

ML: Cała idea działalności nierejestrowanej polega na tym, że to jest biznes na start. Można popróbować w nowym biznesie tak, żeby nie przekroczyć limitu, więc mówimy o kwotach do 1300 zł miesięcznie. Bardzo dużo pracy jest w przypadku gdy tych osób/klientów płacących mniejsze stawki będzie wielu. Przygotowując się do tego live’a, bardzo byłam zafrasowana pewnym odkryciem. Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a teraz musiałam. Gdy stronami są dwie osoby fizyczne i podpisujemy umowę zlecenia, to ta druga osoba, nie prowadząca działalności gospodarczej, tak naprawdę może nie mieć zielonego pojęcia o składkach. Przecież nie musi. Natomiast w tej sytuacji, według przepisów, zobowiązana jest żeby te składki odprowadzić za zleceniobiorcę. Przykładowo, umawiamy się, że będziemy prasować u kogoś ubrania (Kiedyś, jak mieszkałam w Anglii, była to bardzo popularna forma dorobku. Po prostu ktoś nie miał czasu, przyjeżdżało się i prasowało.). Powiedzmy, że jest to zupełnie przeciętną osobą, która nie wie nic o prowadzeniu działalności, a musi zgłosić do ubezpieczeń społecznych mnie, która będzie prasować te ubrania, jest na zleceniu i jest osobą fizyczną. Wydaje mi się, że to się trochę mija z celem tej działalności nierejestrowanej, nie było to dobrze pomyślane. Ale takie są przepisy i trzeba się z tym mierzyć. Składki będą musiały być odprowadzane. O ile dla przedsiębiorcy nie jest to jakoś problematyczne, bo on wie o co chodzi, z racji tego, że jest przedsiębiorcą. Jednak dla osoby fizycznej jest to szok i zniechęcenie.

JR: Tylko częściowo jest to problem osoby, która prowadzi działalność nierejestrowaną, ale tak naprawdę, jest to problem klienta. Gdyby okazało się, że te składki za umowy zlecenia są nieopłacone, to klient będzie miał problemy z ZUS-em a nie my.

ML: Tak, dokładnie. Wydaje mi się, że jest to bardzo odstraszające. Gdybym ja nie znała się na prawie i chciała taką osobę zatrudnić na umowę zlecenia, nazwijmy ją panią Olą, przyszłabym i powiedziała: „Pani Olu, ja chętnie z panią podpiszę umowę zlecenie, bo ja chcę prowadzić działalność nierejestrowaną, tylko że pani musi za mnie odprowadzić teraz składki do ZUS.” Ola by mogła uciec z krzykiem.

JR: Nie wiem dlaczego są takie interpretacje od strony ZUS-u, bo tak jak mówiłyście, na gruncie różnych ustaw działalność nierejestrowana jest traktowana jak działalność gospodarcza. W podatkach mamy traktowanie na równi, mamy VAT, mamy kasę fiskalną. A jeżeli chodzi o ZUS, to generalnie założenie jest takie, że nie ma składek, ale jak zlecenie, to już należy je opłacać. Takie są interpretacje i ciężko z nimi dyskutować, bo tak wynika z przepisów, ale… widzę, że Wy też macie podobne zdanie jak ja. Jest to takie wypaczenie idei działalności nierejestrowanej. Może ustawodawca kiedyś się tym szerzej zainteresuje. Śledząc różne fora widziałam np. że jakiś chłopak też się w to zaangażował, chciał wysłać nawet jakąś petycję do ministra w tej sprawie, ale nie wiem czy to coś da. Być może jak będzie więcej tych działalności nierejestrowanych. Na razie ta idea ma dwa lata, dopiero wszystko się stabilizuje i pokazują się problemy i niedopracowania.

Tutaj rozmawiałyśmy o umowach, ale jak Was zapraszałam, to chciałam porozmawiać ogólnie o usługach. Zastanawiałam się jakie jeszcze problemy mogą spotkać osoby, które chcą wystartować z usługami w działalności nierejestrowanej. Takie problemy, których nie mają np. osoby sprzedające produkty.

JS: Jak było wspomniane, ustawa o VAT traktuje działalność nierejestrowaną jak każdą inną działalność gospodarczą. Z tej perspektywy podlega przepisom o VAT i co do zasady, nie będzie czynnym podatnikiem VAT (ze względu na zwolnienie do 200 tys. zł rocznie). Są jednak pewne usługi, które są bardzo popularne, a nie są zwolnione. Mowa o szeroko rozumianych usługach doradczych. No i teraz konia z rzędem temu, kto powie, co to jest usługa doradcza. Przychodzą do nas czasami klienci i mówią: „Ja będę doradcą kariery”. Ja mówię dobrze, bardzo pięknie to brzmi, ale posługując się słowem doradztwo, automatycznie skazujesz się na obowiązkowe zgłoszenie do VAT i obowiązki z tym związane. Jednak pozostawanie VAT-owcem, podczas prowadzenia działalności nierejestrowanej to dodatkowe grono obowiązków, które nie są zbyt przyjemne, przy tak małej działalności. Część osób po prostu o tym nie pamięta, że mimo nie posiadania na działalności nierejestrowanej kolosalnych przychodów (to jest 1300 zł miesięcznie aktualnie), nie ma zwolnienia z VAT przy usługach doradczych. Są to szeroko rozumiane usługi i nie można powiedzieć, że doradza tylko prawnik czy księgowa.

JR: Teraz rozkręca się biznesy online, dużo osób tworzy np. e-booki i kursy.

Czy tworzenie kursów online jest już doradztwem? Niby w kursie można coś komuś tłumaczyć, ale moim zdaniem trzeba się zastanowić, co dokładnie jest w tym kursie, co jest jego tematyką.

JS: Jeżeli tematyką będzie np. nauka angielskiego, nie będzie to doradztwo, ale gdy to będzie np. osiąganie celów osobistych i doradztwo personalne – to już trzeba się zastanowić.

ML: Chyba każdy przypadek trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze, ponieważ ryzyko pomyłki i uznania, że jego usługi nie są doradztwem, a potem się okaże że są, spowoduje nieprzyjemne konsekwencje. Ideą działalności nierejestrowanej jest mniejsza liczba kłopotów, a okazuje się, że temat jest bardzo szeroki i niekiedy może być bardzo problematyczny do analizy. Dlatego dobrze, że są takie live’y jak ten.

JR: Mówimy o problemach, usługach doradczych, umowach… ale czy ogólnie można świadczyć usługi prowadząc działalność nierejestrowaną?

ML: Oczywiście, że tak. Ja zawsze uważam, że największym orężem, w jaki może wyposażyć się człowiek, jest wiedza. Nie ma co się zniechęcać i przerażać, tylko trzeba wykopać spod ziemi wszystkie informacje i ruszać na podbój świata. Działalność nierejestrowana jest idealna na początek. Bardzo jesteśmy za tym! To jest genialny pomysł, na jaki wpadł nasz ustawodawca, a nie jest tych pomysłów bardzo dużo. Akurat ten zasługuje na duże uznanie. Cały ten rynek rękodzielniczy, który mam nadzieję, będzie teraz się jeszcze lepiej rozwijał. To jest idealna przestrzeń, by te małe, rodzime biznesy mogły ruszyć. Wszyscy powinniśmy kibicować i nie można się zniechęcać, trzeba się tylko edukować w tym temacie, żeby nie trafić na żadną minę po drodze.

Ja jeszcze chciałam coś powiedzieć, jeżeli chodzi o umowy. Nie myślcie, że jeżeli prowadzicie działalność nierejestrowaną, to możecie sobie te umowy odpuścić albo, że nie są one tak ważne. Zachęcam do zapoznania się z podstawowymi zasadami ich sporządzania. Chociaż wydaje się, że przy działalności nierejestrowanej możecie sobie poczekać z podpisywaniem grubych tomiszczy, to zawsze ten przedmiot (czyli co trzeba zrobić, za ile, w jakich terminach) jest bardzo ważny. Jeżeli są to biznesy online, a jest to teraz główny trend, to zadbajcie o dobrą dokumentację chociaż w mailach. Pewnie może to przerażać na początku drogi, ale warto się z tym oswoić, poznać podstawowe definicje (np. kara umowna, odsetki). Bardzo ważne jest, by dobrze się ubezpieczyć właśnie poprzez umowę. Jak wcześniej mówiłyśmy, by zastanowić się, czy nasze usługi są doradztwem, tak samo z umowami. Poznajcie podstawowe informacje, które zostaną z Wami i umożliwią lepsze ubezpieczenie się na wypadek sporu.

JR: W kursie, który obecnie przygotowuję, będzie jedno wideo dotyczące dokumentów prawnych, związanych z umowami. Nie będzie wzorów umów (byłoby tego za dużo i jest wiele ich rodzajów), ale będą schematy prawne czyli wskazówki – o czym warto pamiętać. 90% osób we wczorajszej ankiecie na Instastory zaznaczyło, że nie korzysta z pomocy prawnika tworząc umowę. Nawet, jeżeli ktoś ją tworzy, to nie korzysta z pomocy prawnika. To jest przerażające. Musicie znać chociaż jakieś podstawy, jak powiedziała Magdalena. Jakie dane tam należy zawrzeć, jakie informacje, by była legalna i zabezpieczała Wasze interesy. Moim celem w tym wideo, które tworzę, jest zachęcenie, że gdy jak już musisz/chcesz totalnie sam stworzyć umowę, to chociaż skorzystaj z tych wskazówek, ale generalnie zachęcam do indywidualnego kontaktu z prawnikiem i stworzenie swojego wzoru umowy, bezpośrednio dla swojego biznesu. Ja na razie takich umów nie tworzę, ale Wy pewnie tak.

JS: My zazwyczaj właśnie tworzymy tylko na zamówienie. Wiele osób ma takie przeświadczenie, że za każdym razem musi chodzić do prawnika. Trochę to naprostuję. Nie do końca tak jest. Jeżeli zawieracie bardzo często taką samą umowę/tej samej treści, bo oferujecie tę samą usługę, wówczas będzie to jedna umowa – płacicie za prawnika raz i serio, to nie są bardzo duże pieniądze, jak się wydaje. Miałyśmy taki przypadek, ostatnio przyszedł klient, zamówił umowę i mówi, tak: „Ja myślałem, że to jest droższe”. Pan ma teraz gotową umowę i może ją wielokrotnie wykorzystywać, prowadzi działalność gospodarczą, a jego interesy są zabezpieczone. Został przeszkolony co w tej umowie ma, co może ewentualnie negocjować z klientem, a czego nie powinien robić i czego absolutnie nie może zmieniać. Ludzie mają taką manierę, że często, gdy druga strona powie: „A tego nie”, to oni to wykreślają. Nie zawsze jest to dobrym pomysłem. My również, gdy przygotowujemy taki wzór umowy do wielokrotnego wykorzystania, to wskazujemy klientowi co można negocjować, a czego nie robić.

JR: Ważne jest podejście do umów i ogólnie do dokumentów, dbanie od razu o ich poprawność. Przecież przechodząc na działalność gospodarczą będzie można korzystać z tego samego dokumentu. Tylko dane się zmienią, np. dodany zostanie NIP. Treść i konsekwencje zostają takie same, czyli to, co najważniejsze. To jest moim zdaniem profesjonalne podejście do działalności nierejestrowanej i bardzo dobrze wróży marce, która startuje. Pokazuje to, że właścicielowi faktycznie zależy na profesjonalnym podejściu do klientów i na zabezpieczaniu interesów. Mówi się, że działalność nierejestrowana jest biznesem na próbę, i trzeba się z tym zgodzić. Ale czasami jest takie podejście, że skoro na próbę, to tego nie trzeba, tamtego nie trzeba, jakoś to będzie… A powinno być właśnie podejście profesjonalne. Ja chcę, by ta działalność nierejestrowana się rozwinęła w działalność gospodarczą i od początku o umowy odpowiednio dbam.

JS: Gdy byłam po drugiej stronie pracując jako wewnętrzny prawnik w dużej firmie, jacyś przedsiębiorcy podpisywali umowy z nią umowy. Często bywało tak, że po prostu umowę trzeba przerobić od zera, bo była przekopiowana z internetu (nie mówię, że jest to złe, ale z mojej perspektywy, nie dało się tego czytać), to moja firma po prostu mówiła: „Dobra to szkoda czasu, weźmy kogoś innego”. Bo dochodzili do wniosku, że skoro już na tym początkowym etapie usługodawca przedstawia umowę, w której jest wiele błędów, to jego praca nie będzie wykonana dokładnie i profesjonalnie. Myślę, że nie tylko ja mam takie doświadczenia, z tego co słyszałam, to u Magdy też było podobnie. Ludzie nie chcą marnować czasu jeszcze na zmienianie umowy przez dział prawny, gdy ta umowa nie jest poprawna i profesjonalna.

ML: Dodam jeszcze, że jeżeli chodzi o działalność nierejestrowaną, to jak pamiętacie, jest tutaj limit przychodów, a na działalności gospodarczej już nie. Więc jeżeli na etapie działalności nierejestrowanej nie nauczycie się zabezpieczać swoich interesów, nie zdobędziecie podstawowej wiedzy, jak to robić (a można to skutecznie zrobić), to na działalności gospodarczej odpowiadacie całym majątkiem za wszystko, co zrobicie źle. Polskie prawo dla przedsiębiorcy nie ma żadnej litości. Przy większych kwotach zaczyna to już być groźne. Nauka tych podstawowych rzeczy jest istotna, tym bardziej, że jest to łatwe. Raczej nie podpisujecie umów, które mają 120 stron i akcje na giełdzie na Wall Street, więc będziecie w stanie nauczyć się w bardzo dużym zakresie zabezpieczyć swoje interesy i też odkryć, gdy druga strona pokaże Wam umowę, która jest „potworkiem”. Podstawowa wiedza od razu pozwoli Wam wykryć błędy. Plusem jest, że raz poznana wiedza, już Wam z głowy nie wyparuje, więc zostanie z Wami.

ML: Jak zawieracie umowę o dzieło i tworzycie jakieś dzieło, to mamy apel, by pamiętać o prawach autorskich. Gdy chcecie je zabezpieczyć, np. przenieść prawa autorskie, to musi być to umowa w formie pisemnej.

JS: Tak. I tak samo licencja wyłączna, czyli w momencie, gdy chcecie przekazać komuś prawo do wyłącznego korzystania z danego dzieła, to również musi być to w formie pisemnej. Tak jak mówiłyśmy, umowa o dzieło czy zlecenia może być w formie ustnej, ale już gdy zawrzemy umowę o dzieło z przeniesieniem autorskich praw majątkowych, czy z licencją wyłączną w formie ustnej, to cała umowa będzie skuteczna, ale te zapisy dodatkowe już nie, co może powodować późniejsze problemy.

JR: Forma pisemna, czyli podpisujemy ręcznie i wysyłamy te dokumenty, czy forma mailowa również?

JS: Mail jest to forma dokumentowa.

JR: Należy taką umowę wydrukować (jeżeli jest to umowa zawierana na odległość, bo czasami tak może być, np. przez internet) i wysłać.

Pojawiło się pytanie: Chciałabym w ramach działalności nierejestrowanej być wirtualną asystentką. Jestem zarejestrowana w urzędzie pracy, czy jeśli przygotowałabym ofertę na sprzedaż pakietu godzin dla potencjalnego klienta (np. 5 godzin za 200 zł), to będzie to traktowane jako umowa sprzedaży czy umowa zlecenie?

ML: Oo to takie dosyć trudne pytanie muszę powiedzieć.

JR: Często się z nim spotykam. Czy zamiast zawierać umowy zlecenia, można mieć sklep internetowy, w którym sprzedaje się np. webinaria (korepetytorzy często o to pytali), które są produktem, a nie zleceniem?

JS: Tak, ale będzie to trochę co innego, niż 5 godzin świadczenia usług.

ML: Wydaje mi się, że może to być traktowane, jako jakaś próba obejścia przepisów. Nie wiadomo, co te 5 godzin będzie obejmowało. Za każdym razem będzie dotyczyło prawdopodobnie czegoś innego.

JS: Tak jak ja o tym myślę, to nie można sprzedać 5 godzin czasu. Jeżeli jest to webinar trwający 5 godzin, to jest to produkt i może być wówczas umowa sprzedaży. Natomiast jeżeli jest to 5 godzin usług, to nie będzie to umowa sprzedaży. Nie jest to produkt. Nie jest to namacalne.

ML: Ja rozumiem produkt jako coś, co już postało i wówczas można to sprzedać. Natomiast usługa polega na tym, że ktoś coś dopiero tworzy. Usługa ta mogłaby cały czas dotyczyć czegoś innego.

JR: Pytanie: Czytelniczka chciała sprzedawać usługę jako produkt. Chciała sprzedawać stronę internetową (projekt strony), jako produkt, nie jako zlecenie usługi zrobienia strony. Ona ten projekt robi i go sprzedaje, a nie świadczy usługę projektowania. Uważam to takie kombinowanie i testowanie co można, a czego nie. Zakładam, że po prostu ktoś chciał sprawdzić, co można zrobić, gdzie są granice.

ML: Nie wiem, czy jeżeli jako gotowa, taka strona nie mogłaby być rozpatrywana jako umowa o dzieło?

JS: Nie, bo to nie jest na zlecenie. Dziewczyna ma gotowy projekt i wrzuca go do sklepu internetowego. Moim zdaniem, jak najbardziej sprzedaż jako produkt jest OK.

JR: Ona wszystko by zrobiła, a gdyby komuś się wzór spodobał, to mógłby go kupić. 

JS: Jeżeli produkt, to spokojnie jako umowa sprzedaży. Jednak w przypadku, gdyby ten projekt był zakupiony, ale później byłoby trzeba jeszcze coś udoskonalać/dopasować, to już ta dodatkowa usługa jest zleceniem.

JR: Kolejne pytanie: Czy zrobienie paznokci, to usługa oparta na umowie o dzieło (wszędzie są takie informacje, prawnik również tak to interpretował) czy zlecenie?

Jak czytałam interpretacje, to jest różnie. Usługi kosmetyczne polegają na tym, że klientka ma efekt, czy kosmetyczka pracuje na zasadzie starannego działania? Zależy jakie to są usługi. Tutaj akurat pytamy o paznokcie.

ML: No tak, w tym przypadku paznokcie są dziełem.

JS: Jeżeli będzie to jednorazowe zrobienie manicure, to tak. Z mojej perspektywy, gdy umawiam się na jeden raz – przychodzę, stylistka robi mi paznokcie – to będzie ten efekt i umowa o dzieło. Jednak, gdy poszłabym do jakiegoś salonu i tam zlecaliby mi, że mam robić paznokcie, to już będzie to zlecenie.

ML: Zależy od relacji. Między kim a kim.

JS: Tak, jeżeli mówimy o pojedynczym zabiegu, to skłaniałabym się do umowy o dzieło. Każdy przypadek trzeba indywidualnie rozpatrywać, bo nie wiemy jaka tu jest relacja. Czy to chodzi o jednorazowe zrobienie klientce czy…

JR: Czytelniczka zajmuje się stylizacją paznokci w ramach działalności nierejestrowanej i świadczy usługi mobilne. Jeździ do różnych klientek. Pytanie, czy to jest dzieło?

JS: Myślę, że tak, to będzie dzieło. Z mojej perspektywy, gdy chodzę czasami na manicure, to jest to odpowiedzialność ze strony osoby wykonującej. Przy zleceniu a dziele jest różnica przy odpowiedzialności. Przy dziele odpowiada się za reklamację, tak jak przy sprzedaży. A przy zleceniu – tego nie będzie. Gdy lakier mi odpryśnie po jednym dniu, to ja idę do pani, która mi robiła paznokcie i mówię, że coś jest nie tak. Zrobiła mi pani dzieło na dłoniach, ale to się nie trzyma. Uważam więc, że to jest jak najbardziej dzieło, gdy nie ma tu relacji z salonami kosmetycznymi.

JR: Jeszcze jedno pytanie, o branże rękodzielniczą.

Produkty, to umowa sprzedaży, ale co gdy produkt jest robiony na zamówienie?

ML: Umowa o dzieło, bez dwóch zdań.

JR: Jeszcze zostały nam dwie branże, fotograficzna i korektorska. Może później ktoś będzie oglądał, więc wyjaśnijmy. W fotograficznej, to większość usług będzie też dziełem, jeżeli są to takie pojedyncze sesje. Ale to również zależy, jak w każdej usłudze. Trzeba brać pod uwagę wszystkie elementy tej umowy: rezultat, odpowiedzialność itd. Czynność, którą wykonujemy, będzie decydowała o umowie.

JS: Prawda.

JR: Jeszcze jedno pytanie: Czy w fotografii nie mogę zawrzeć normalnej umowy o sesję fotograficzną?

ML: Nie ma takiej umowy w Kodeksie cywilnym, ale tak jak mówiłyśmy, na działalności nierejestrowanej można takie umowy zawierać. Nie ma wyłączeń, można na działalności nierejestrowanej podpisać umowę o wykonanie sesji fotograficznej. Wszystko zależy od charakteru usługi, będzie to umowa o dzieło lub zlecenie. W zależności od tego, która umowa Ci „wypadnie” po analizie, to dalszy sposób postępowania będzie już też znany.

JS: Nie wiem, czy będzie to zrozumiałe, ale umowa o sesję fotograficzną będzie to albo umowa o dzieło, albo umowa zlecenie, bo tak one są zapisane w Kodeksie cywilnym. Jednak Wy możecie sobie tę umowę nazywać jak chcecie, tytuł można wpisać dowolny. Bardzo często właśnie pisze się, że jest to umowa o wykonanie sesji fotograficznej albo reportażu, żeby było wiadomo o co chodzi, ale to nie jest nazwa z kodeksu. Z perspektywy prawa nadal będzie to umowa o dzieło lub zlecenie.

JR: Ostatnio na webinarze dla fotografów podawałam takie przykłady, że jeżeli jest to pojedyncza sesja dla jednej osoby, gdy liczy się efekt fotografii, dzieło w postaci dobrze obrobionych zdjęć, fotograf ostatecznie zdecyduje jak to wszystko będzie wyglądało – to będzie to o dzieło. Natomiast, gdy fotograf współpracuje na stałe np. z blogerem, który co miesiąc przychodzi do niego na sesję, w określonym miejscu i czasie, by zrobić zdjęcia na bloga – to bardziej mogłoby to być zlecenie. Więc podkreślam jeszcze raz, to zależy co robisz w ramach tej sesji fotograficznej.

ML: Po prostu zawsze zastanówcie się, czy ważne jest staranne działanie czy efekt. Jak efekt – to dzieło, jak działanie – to zlecenie.

JR: Kolejne pytanie: Czy sprzedaż produktów na zamówienie, to zawsze umowa o dzieło? Czy taką umowę zawsze powinnam podpisywać z klientem? Zamówienie na zabawkę, koszt wykonania 20 zł.

Wydaje mi się, że na samym początku odpowiedziałyśmy, że nie trzeba podpisywać, by doszło do zawarcia umowy o dzieło.

JS: Tak, nie ma takiej konieczności. My zachęcamy do podpisywania tych umów przy większych pracach. W tym przypadku wystarczy mail, w którym opiszesz ile to kosztuje, termin wykonania, a druga strona to potwierdzi i zaakceptuje, ty wykonasz usługę.

ML: Właśnie zawarłyście umowę, bo są wszystkie jej niezbędne elementy.

JR: Dalsza część pytania: Jak zawieranie tych umów ma się do statusu osoby bezrobotnej, zarejestrowanej w urzędzie pracy? Czy za każdym razem powinnam się wyrejestrować i zarejestrować ponownie, po wykonaniu dzieła?

Właśnie zawieranie umów o dzieło i zlecenie koliduje ze statusem osoby bezrobotnej.

JS: Nawet, jeżeli ich nie podpisujemy, a zawieramy (bo tak jak mówiłyśmy, może być to forma maila czy ustnej), to efekt będzie taki sam, tylko nie będzie dowodu w formie papieru.

JR: Najlepsza będzie forma sprzedaży. Już masz zrobione jakieś produkty i po prostu je sprzedajesz, a nie na zamówienie, bo wówczas jest to umowa o dzieło.

Bardzo dziękuję, że przyjęłyście to zaproszenie. Bardzo dużo wiedzy merytorycznej dziś się pojawiło i mam nadzieję, że osoby działające w usługach dowiedzą się, gdzie najczęściej pojawiają się problemy i jak szukać rozwiązania.

Dziękujemy za zaproszenie.

Hits: 684

Dodaj komentarz